Być albo nie być... Podróżnik czy turysta? Oto jest pytanie...

Poznaj sąsiada - "Nie ma jak Lwów...". Wpis gościnny.

on Październik 17, 2015 Blog and Tagi: , , with 7 komentarzy

 

Skaczemy po świecie w ostatnich wpisach. Najpierw była Hiszpania, potem klimaty japońskie, a teraz wracamy w nasze rodzime okolice. A dokładnie po sąsiedzku, do Lwowa. O różnych obliczach miasta, inteligenckim, przedsiębiorczym, kulturalnym, historycznym i pamiętającym opowie nam Agnieszka.

 

O życiu we Lwowie powstały piosenki (np. „Tylko we Lwowie” Szczepka i Tońki), filmy („W ciemności” A. Holland), napisano tomy wspomnień i publikacji. Wielu starszych Polaków wspomina to miasto z czułością i wielu nie chce mierzyć się z jego teraźniejszością. Nic dziwnego, bo po co niszczyć cudowny obraz żyjący we wspomnieniach.

A Lwów się zmienia.


Lwów inteligencki

 

Katedra Ormiańska (wyznanie armeńsko-katolickie), widok z boku, jedna z 3 katedr we Lwowie)

Katedra Ormiańska (wyznanie armeńsko-katolickie), widok z boku, jedna z 3 katedr we Lwowie)

Studenci ożywiają miasto od września do czerwca. Na Ukrainie są to osoby od 17 do 21 lat. Co ciekawe funkcjonuje tam także Uniwersytet Katolicki. Bierze się to stąd, że Ukraińcy długo nie mieli równych szans we Lwowie w szkolnictwie wyższym, a co za tym idzie nie mogli mieć swojego uniwersytetu w tym mieście, które było „stolicą regionu”, zamieszkałego przede wszystkim przez Ukraińców w XIX wieku i w 1. połowie XX wieku. Mogli jedynie swobodniej uczęszczać do Akademii Teologicznej, założonej przez greckokatolickiego arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego.

Sama postać Szeptyckiego to temat na osobny artykuł, gdyż jak mówi słynne stwierdzenie, żył on pod 7 zwierzchnikami. Wystarczy wspomnieć, że był blisko spokrewniony z komediopisarzem Aleksandrem Fredrą, ale jednak został arcybiskupem greckokatolickiego wyznania, czyli wiary, z którą identyfikowali się przede wszystkim Ukraińcy. Zatem Uniwersytet Katolicki ma swoje korzenie w działaniach arcybiskupa Andrzeja. Obecnie uczelnia słynie ze swojej otwartości i tego, że jest partnerem wielu projektów międzynarodowych.

Na mapie naukowej Lwowa nie można pominąć Biblioteki Naukowej im. W. Stefanyka, która mieści się w budynku dawnego polskiego Ossolineum, instytutu łączącego funkcje biblioteki, archiwum i wydawnictwa, założonego w 1. poł. XIX wieku przez Polaka Józefa Maksymiliana Ossolińskiego. Ossolineum, które obecnie znajduje się we Wrocławiu, obchodzi niebawem swoje 200-lecie istnienia.

Od 2004 roku każdy naukowiec, który wybiera się na badania do Lwowa, poza obowiązkowymi często wielokrotnymi wizytami w Archiwum Historycznym m. Lwowa i Państwowym Archiwum Okręgowym, odwiedza także ul. Bohomolca 5, gdzie mieści się lwowskie Centrum Historii Miejskiej Europy Środkowo-Wschodniej z najlepszą międzynarodową biblioteką w mieście na temat historii miast i regionu. Cenna inicjatywa szwajcarskiego historyka Haralda Bindera! Centrum realizuje wiele projektów miejskich, dyskusji, wystaw, pokazów filmowych, warsztatów, konferencji. Warto sprawdzić pod tym kątem jego stronę przed wizytą we Lwowie!


Lwów przedsiębiorczy

 

Lwów to siedziba wielu zagranicznych firm. Pierwszy adres dla producentów znanych marek, bo nie tylko Lwowiacy i odwiedzający miasto Ukraińcy, ale i turyści chłoną nowości z wielką ciekawością. Również dlatego, że wydają się one być tutaj tańsze niż w bogatych krajach Zachodu, czy też np. w Kijowie. Przy czym sytuacja ekonomiczna przeciętnego Ukraińca jest często zupełnie nieadkwatna do cen w śródmieściu lwowskim. Moim zdaniem rewolucje ukraińskie nie mogłyby mieć miejsca bez sprzeciwu wobec tej strasznej ekonomicznej sytuacji Ukraińców. „Rewolucje godności” odnoszą się według mnie nie tylko do walki ogólnie o prawa człowieka, ale przede wszystkim do walki o prawa socjalne. Zatem nie dziwi, że brakuje ochotników na zachodzie Ukrainy do walk prowadzonych na wschodzie, które nie zagrażają bezpośrednio mieniu Lwowian i mieszkańców regionu.


Lwów kulturalny

 

Opera i Teatr Miejski we Lwowie, zbudowany w k. XIX wieku, na wzór opery wiedeńskiej ze względu na ówczesną przynależność Lwowa do Austro-Węgier.

Opera i Teatr Miejski we Lwowie, zbudowany w k. XIX wieku, na wzór opery wiedeńskiej ze względu na ówczesną przynależność Lwowa do Austro-Węgier.

Lwowska Opera to jest przeżycie! Wstająca przy owacjach, odświętnie ubrana publiczność, urocze dekoracje, ceny biletów niższe niż w Polsce. To tylko kilka z możliwych argumentów za wizytą. Często można doświadczyć kultury wprost na ulicach. Lwowianie chętnie śpiewają, np. na głównej promenadzie miejskiej, od Opery do pomnika Mickiewicza, a także przed pomnikiem Szewczenki, nie-piłkarza, ale narodowego wieszcza ukraińskiego – Tarasa Szewczenki  z lat 90-tych.

Również restauracje i kawiarnie lwowskie są warte wizyty. Na starówce warto zajrzeć do kawiarni ormiańskiej Virmenka, prowadzonej przez przedstawicieli ormiańskiej mniejszości w mieście (ul. Virmenska 19). Niezłą restauracją i kawiarnią jest Dzyga (na końcu ul. Virmenskiej), do której przynależy także bezpłatna galeria fotografii. Poza centrum warto pójść do dość drogiej, ale klimatycznej tradycyjnej restauracji o ciekawej nazwie Siedem prosiąt (ul. S. Bandery 9). A w okolicach uniwersytetu znajduje się bardziej przystępna cenowo, ale również dobra kuchnia z samoobsługą Puzata chata (ul. Siczowych Strilciw 12).

W mieście jest coraz więcej restauracji, które „żywią” się w swoim entourage’u historią. Wymienię tylko kilka. Wizyta tam według mnie nie jest niezbędna, ale dla ciekawych wrażeń niezabroniona: Masoch od nazwiska Sachera Masocha, słusznie kojarzonego z pojęciem masochizmu i ze Lwowem (ul. Serbśka 7), Kryivka pokazująca kult UPA i mordów na Żydach (Rynek 14, piwnica), wreszcie galicyjsko-żydowska knajpa Pod złotą różą (ul. Starojewrejska). Tam w menu nie ma cen, a kelnerzy przedstawiają rachunek zbiorczy. Ideą restauracji jest zmuszenie klienta do targowania się z kelnerem o cenę posiłku. To nawiązanie do historii jest jednak, moim zdaniem, równie kiepskiej jakości jak restauracja Masocha. Jeśli ktoś nie ma dość restauracji i kawiarni lwowskich, niech koniecznie przeczyta ten artykuł: Językiem po mapie Lwowa, czyli co i gdzie zjeść będąc we Lwowie.


Lwów oddychający historią

 

I tu zatrzymajmy się na chwilę. Kogo nie interesuje architektura i historia, może poczuć się obco w tym mieście. Nie można przejść obojętnie koło XIX-wiecznych fasad budynków, pomników, fontann, dekoracji. Lwów przeżywał swój renesans w 2. poł. XIX wieku, kiedy to w miejscu rozebranych obwarowań zbudowano nowe budynki użyteczności publicznej i prywatnej oraz piękne szerokie bulwary prawie dookoła całej starówki. Tam też znalazło się miejsce dla pomników. Polskich, bo w zdominowanym przez Polaków mieście. Stąd też odsłonięty w 1904 r. pomnik Adama Mickiewicza oraz, obecnie przeniesiony do Gdańska, pomnik króla Sobieskiego, powstały w 1898 r. pomiędzy pomnikiem Mickiewicza a Operą. Do 1918 roku Lwów doliczył się jedenastu innych polskich pomników w różnych częściach miasta. Część z nich zniknęła w tajemniczych okolicznościach po II wojnie światowej, a część powędrowała do Polski również w tym samym czasie (Fredro do Wrocławia, Kornel Ujejski do Szczecina).


Lwów pamiętający

 

Pomnik ukraińskiego malarza Iwana Trusza (1869-1941), powstały w 1996, autorstwa rzeźbiarza Serhija Oleszko

Pomnik ukraińskiego malarza Iwana Trusza (1869-1941), powstały w 1996, autorstwa rzeźbiarza Serhija Oleszko

Mój pierwszy spacer po Lwowie skończył się podążaniem za grupą Ukraińców, którzy z okazji święta zmarłych zapalali znicze przed tablicami upamiętniającymi ukraińskich bohaterów. Żeby zrozumieć ukraiński nacjonalizm również potrzeba spojrzenia wstecz. Poza wspomnianą falą polskich pomników do 1918 roku, powstały w mieście jeszcze tylko 2 pomniki dla Andrzeja Szeptyckiego w latach 1918-1939 na terenach półprywatnych, a także po II wojnie światowej pomniki w celu uwiecznienia przyjaźni ukraińsko-sowieckiej i błędnie interpretowany pomnik Ivana Franki ukraińskiego poety z Galicji.

Dopiero po 1990 r. mogły tu powstać pierwsze stricte ukraińskie pomniki narodowe, z tego najważniejszy – Tarasa Szewczenki w ścisłym centrum miasta, blisko tego miejsca, gdzie wcześniej stał pomnik Sobieskiego. Aby zrozumieć jak sprzeczne, albo inaczej, jak otwarte jest miasto Lwów, warto wspomnieć jeszcze dwa współczesne pomniki. W jednej części miasta powstał pomnik Stefana Bandery, nacjonalisty i antysemity ukraińskiego z II wojny światowej, a w innej, dla pomordowanych podczas II wojny światowej Żydów, także w pobliskim obozie koncentracyjnym – Janowskim.

Ah, nie wspomniałam jeszcze, jak na prawdziwą Polkę przystało, o Cmentarzu Orląt Lwowskich, chlubie narodowej, mozolnie odbudowanej po zniszczeniach komunizmu. Jest to trudne miejsce, gdyż pokazuje jak Polacy i Ukraińcy walczyli się o miasto w latach 1918-1919. Przy czym to Ukraińcy zaatakowali pierwsi, chcąc odebrać miasto z rąk Polaków, którzy przed I wojną światową, delikatnie mówiąc, nie traktowali ich na równi i odmawiali im praw. Na przykład nie udało im się postawić, nawet własnym sumptem, pomnika Tarasa Szewczenki, czy też utworzyć uniwersytetu (podczas gdy w zamieszkałej tylko przez diasporę ukraińską Pradze istniał już Wolny Uniwersytet Ukraiński) itp. A żeby tych kłótni jeszcze było mało, od lat 90-tych z Cmentarzem Orląt graniczy nowo wybudowany ukraiński cmentarz Strzelców Siczowych, walczących w I wojnie światowej o niepodległość Ukrainy.

Pozostając w tematyce cmentarzy, będąc we Lwowie nie omieszkajcie zajrzeć na przepiękny Cmentarz Łyczakowski, który jest trochę bardziej demokratyczny w swojej wymowie. Tu byli przez cały czas chowani zarówno Polacy, jak i Ukraińcy. Od północy z Cmentarzem Łyczakowskim graniczy jeszcze tzw. Pole Marsowe, cmentarz-pomnik żołnierzy Armii Czerwonej i NKWD. Tę paletę nacji związanych z miastem można byłoby jeszcze poszerzać, ale to może następnym razem.

Polscy Lwowianie byli bardzo dumni ze Lwowa. I nic dziwnego. Lwów był i jest intrygujący! Lwów był i jest pełen życia!

I we Lwowie można obecnie spotkać setki turystów, którzy niestety nie są często świadomi, jak „bogate” jest to miasto… nocują oni w hostelach, które wyrastają jak grzyby po deszczu, na rynku, bywają w knajpach, kawiarniach i barach i powiększają dochód narodowy Ukrainy. A Ukraińcy są otwarci na kontakty z nimi i podczas wielu moich wizyt w mieście dostawałam wielokrotnie numery telefonów już po pierwszych 5 minutach rozmowy, a raz nawet, gdy się zgubiłam, policjanci patrolujący miasto zawieźli mnie do wskazanego miejsca.


Jeśli macie jakiekolwiek pytania dotyczące pobytu we Lwowie, napiszcie do mnie: agnieszka.kudelka@gmail.com.


Autorka: Agnieszka Kudełka

Kulturoznawczyni, historyczka, oryginalnie znad polskiego morza, ale od jakiegoś czasu patriotka warszawska. Odkrywa pozytywne strony łączenia z sobą różnych dziedzin, takich jak historia i prawa człowieka, oraz edukacja online i np. tworzenie społeczności wirtualnej. Na swojej stronie pisze także o konferencjach, wydarzeniach, literaturze i miejscach związanych z Europą Środkowo-Wschodnią. Prowadzi badania na temat historii, polityki i kultury a także pamięci w tym regionie: agnieszkakudelka.pl.


Follow my blog with Bloglovin

  • https://panipanifason.wordpress.com/ AnnaKarolina

    Nigdy nie byłam we Lwowie. Mam jednak coraz większą ochotę tam pojechać. Szczególnie ta Opera kusi bardzo. O tych osobliwych Lwowskich restauracjach słyszałam już opowieści moich znajomych, którzy odwiedzali Lwów…

    • http://www.gildiawedrowcow.pl Agata z Gildii Wędrowców

      Ja też bardzo nabrałam ochoty by Lwów odwiedzić. I bardzo możliwe, że już w przyszłym roku uda mi się ten plan zrealizować 🙂 Może wybierzemy się razem? 😉

      • https://panipanifason.wordpress.com/ AnnaKarolina

        Ja nocą sprawdzałam wycieczki do Lwowa 🙂 Jednak zależy mi głownie na tym by obejrzeć jakiś spektakl w operze, więc mój wyjazd będzie zapewne zależny od repertuaru. Zastanawiam się czy jest możliwość taka swobodna pojechać tam po prostu na własną rękę, bez biura wycieczkowego na karku.

        • http://www.gildiawedrowcow.pl Agata z Gildii Wędrowców

          Oczywiście, że jest 🙂 musisz jedynie mieć ważny paszport. Na stronie Biegun Wschodni bardzo fajnie podsumowali możliwości dojazdu (http://bit.ly/1lRThY0) i ogólnie zebrali wszystkie istotne informacje o Lwowie (http://www.biegunwschodni.pl/category/europa/ukraina/lwow).
          A z tą operą to jest naprawdę super pomysł! Też muszę sprawdzić repertuar 🙂

          • https://panipanifason.wordpress.com/ AnnaKarolina

            Dziękuję Ci bardzo za te wszystkie informacje i linki 🙂 Bardzo się przydadzą 🙂

          • http://www.gildiawedrowcow.pl Agata z Gildii Wędrowców

            Nie ma za co 🙂 Polecam się na przyszłość!